niedziela, 9 lutego 2014

U Axu na urodzinach

Dziś zaliczyliśmy imprezkę urodzinową syna Jukki brata. Mały Akseli kończył siedem lat i z tej okazji jego rodzice – Henna i Jari jak co roku zorganizowali małe przyjęcie dla rodziny i znajomych. Nie zabawiliśmy jednak na nim  długo. Jukka był umówiony na rundkę bilarda z Anttim i Jaską, a na mnie czekała jeszcze wieczorna nauka.
Mały Axu jak chyba większość dzieci na świecie jest miłośnikiem Angry Birds. :)




 

środa, 5 lutego 2014

Runebergintorttu

W trakcie mojego pierwszego pobytu w Laponii jedzenie tego deseru było codziennym rytuałem. Również i w latach późniejszych spędzając w Finlandii ferie zimowe na przełomie stycznia i lutego nie mogłam odmówić sobie tego smaku. Mowa o Runebergintorttu. 

Nazwa tego pysznego ciast(k)a (czy jak kto woli - deseru, torciku, tarty itd.)  pochodzi od nazwiska dziewiętnastowiecznego fińskiego poety Johana Ludviga Runeberga. Autor fińskiego hymnu narodowego ponoć tak uwielbiał ten słodki przysmak, że jadł go codziennie na śniadanie. Legenda głosi, że autorką przepisu była żona Runenberga, ale według bardziej prawdopodobnej wersji słodki wyrób oryginalnie stworzony został w jednej z cukierni w Porvoo. Pani Runebergowa natomiat miała na niego tylko przepis, który w miarę własnego uznania modyfikowała. Runebergintorttu tradycyjnie jedzony jest 5 lutego, w dniu urodzin poety.

Sam deser wygląda być może skromnie i niepozornie, ale jest naprawdę smaczny. Mówiąc najkrócej - to  nasączony rumem biszkopt z migdałami,  lukrowym krążkiem na wierzchu i dżemem malinowym w jego środku. 

W tym roku kupiłam dwa opakowania Runebergintorttu firmy Vaasan i Fazera, żeby porównać smaki. 

Fazer - 4,69 e za dwie sztuki

Vaasan - 2,89 e za dwie sztuki


Deser po prawej stronie to wyrób firmy Vaasan, po lewej - Fazera. Widać wyraźnie, że pierwszy jest ciut wyższy i ,,cieńszy'', drugi niższy i ,,grubszy''.  Runebergintorttu Fazera miał  mniej dżemu, był za to trochę lepiej nasączony rumem (torcik firmy Vaasan nasączony był koniakiem).



Oprócz niewielkiej różnicy w nasączeniu nie odczułam żadnej innej różnicy w smaku. Za to w cenie owszem, więc pewnie w przyszłym roku bez zastanowienia sięgnę po tańszą wersję ciastka. Albo wreszcie zmobilizuję się i zrobię je sama, wtedy będzie zdecydowanie najsmaczniej, a być może i najtaniej. :)




piątek, 31 stycznia 2014

Całoroczny kesämökki

Do Iitti mieliśmy jechać w zeszłą sobotę, ale zdecydowaliśmy się przełożyć wyprawę o tydzień. Aby spędzić w kesämökki pełne dwa dni, wyruszyliśmy już w piątek po pracy. Na miejsce dotarliśmy przed 22:00. Nie mieliśmy żadnych konkretnych planów. Chcieliśmy po prostu zrelaksować się, wypocząć i pobyć trochę na łonie natury. :)



W sobotę z samego rana Jukka napełnił karmniki, bo głodne ptaszki wyjadły wszystko. :)  Oprócz powszechnych sikorek bogatek z naszej gościny korzystały tym razem także sikorki modraszki, czarnogłówki, czubatki, a nawet dzięcioł. :)



W sobotę i niedzielę pochodziliśmy kilka godzin po lesie. Padał śnieg, ale było jedynie kilka stopni poniżej zera - można więc powiedzieć, że mieliśmy stosunkowo ciepły weekend. :)



Jukka drąży dziurę, żeby sprawdzić grubość lodu na jeziorze. W tym miejscu wynosiła ona ok 25 cm.  Wydrążyliśmy w sumie około piętnaście mini przerębli, grubość lodu oscylowała między 20-30 cm.







Kota zimą



Przy tak intensywnym śniegu przyrodę najlepiej obserwować zza okna. :)




Obowiązkowym punktem wyjazdu był oczywiście grillowany łosoś z koty, sauna i grzanie się przy kominku. :) 



Wyjazd był naprawdę udany i już zapowiedziałam Juce, że za kilka tygodni chcę powtórkę!  






sobota, 18 stycznia 2014

Matkamessut

Dziś wybraliśmy się na Matkamessut – międzynarodowe targi podróżnicze, będące największą tego typu imprezą w północnej Europie. Pewnie sama nie byłabym tak zdesperowana, żeby płacić 16 euro za jednorazowe wejście, ale czemu nie skorzystać mając w posiadaniu dwa bezpłatne zaproszenia na targi? :)
Targi odbywały się w Helsingin Messukeskus. Tuż za wejściem czekała na nas olbrzymia sekcja stoisk reklamujących i propagujących rodzimą turystykę fińską. Wiele nazw miejscowości widziałam po raz pierwszy na oczy (Jukka tak samo). Pobrałam sporo ulotek i materiałów promocyjnych o o mniej znanych mi miejscach i jako pracę domową wyznaczyłam sobie dowiedzenie się o nich więcej. :)


Stoisko Kainuu, regionu (fiń. maakunta) znajdującego się we wschodniej Finlandii

Wszystkim znane Rovaniemi :)

Następnie skierowaliśmy nasze kroki ku sekcji międzynarodowej. Odwiedziliśmy sporą część stoisk, choć z wielu przyczyn najbardziej zależało mi na zobaczeniu zwłaszcza: Tajlandii (mama), Węgier (ja), Czech (Dominika). Z sentymentu postanowiłam też odszukać Polskę, a kiedy ją znalazłam, to byłam absolutnie pozytywnie zaskoczona tym, jak dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko. Dodatkowy plus za bardzo ładnie wydane i ciekawe materiały promocyjne dotyczące naszego pięknego kraju. Dla porównania stanowisko chińskie miało kilka lichych i cieniutkich ulotek, co dla tak olbrzymiego i zróżnicowanego kulturowo kraju jak Chiny powinno być chyba zawstydzające... W ogóle zauważyłam tendencję, że mniejsze kraje miały dużo ciekawsze materiały promocyjne (np. Macedonia i jej pięknie wydane materiały ze zwyczajami jedzeniowymi i przepisami, regionami winiarskimi, tradycjami i świętami) niż te większe (stosunkowo większa niż Macedonia Austria).

Puola - Polska!

Polskie materiały promocyjne. Wiem, że na zdjęciu widać głównie promocję Mazowsza, ale zapewniam, że inne regiony nie zostały pomięte. 

Tajlandia




Unkari - Węgry


Stoisko czeskie

Najbardziej popularny Fin w Rosji, aktor i twórca programów telewizyjnych o Kaukazie - Ville Haapasalo - podpisuje swoją najnowszą książkę ,,Et kuitenkaan usko''.

Absolutnym hitem targów było natomiast natknięcie się na Mikę i Daniego - bohaterów jednego z naszych ulubionych programów dokumentalnych Tulli  (pol. ,,Celnicy''). Mika jest jednym z celników pracujących na stołecznym lotnisku Helsinki-Vantaa Airport. Jego nieodłącznym partnerem w pracy (dosłownie!) jest pies Dani - 6-letni w tej chwili labrador wyszkolony w wykrywaniu narkotyków. Nie będzie przesadą napisać, że Dani jest w tej chwili jednym z najlepszych psów tropiących w całej Finlandii. Nasz czworonożny celebryta zgromadził wokół siebie mnóstwo ludzi, a jego pan Mika bardzo chętnie i cierpliwie odpowiadał na pytania dotyczące pracy Daniego i swojej rzecz jasna. :)

Jukka również miał parę pytań do Miki. :)

Dani cierpliwie znosił głaskanie, chociaż pewnie i on po jakimś czasie miał tego dosyć. :)

Na koniec wspomnę jeszcze, że oddzielną ekspozycję stanowiły domki, przyczepy i samochody kempingowe. To nie mój ,,cup of tea'', ale Finowie uwielbiają tego typu podróżowanie i naprawdę z wielkim zaangażowaniem odwiedzali kolejne modele samochodów, które dla mnie wyglądały tak samo. :)
Po targach umówiliśmy się na szybką kawę i ciastko z tatą Jukki i jego partnerką, a później wróciliśmy prosto do domu, jako że niska temperatura (ok -16 stopni) nie zachęcała do żadnych spacerów. W drodze na parking natknęłam się na moją szwajcarską znajomą Miriam, która pracując w Ambasadzie Austrii została oddelegowana do pracy przy austriackim stoisku. :) Fajne było poczuć, że nie tylko Jukka  ''skazany'' jest na ''natykanie się na znajomych''. :)



sobota, 11 stycznia 2014

Sztokholmski weekend

Wczoraj wieczorem po pracy czekała nas z Jukką dłuższa podróż. Lecieliśmy bowiem na weekend do Sztokholmu, aby odwiedzić Dominikę i Kubę.
W trakcie pobytu czuliśmy się nie gorzej niż w Aruanie. Moja kochana siostra przez cały czas dogadzała kulinarnie naszym podniebieniom. :) Na powitanie upiekła przepyszną tartę z porem i równie smaczny deser: czekoladową tartę ze słonym karmelem. Pierwszego wieczoru wszyscy byliśmy padnięci, więc nawet gry planszowe przełożyliśmy na sobotę.
Czekoladowa tarta ze słonym karmelem. Do niej obowiązkowo prosecco :) 
W nocy z piątku na sobotę spadł nie tylko śnieg, ale i temperatura. Nie przeszkadzało nam to, bo od początku nie nastawialiśmy się na bardzo intensywne zwiedzanie. W Sztokholmie już bywaliśmy i z pewnością jeszcze będziemy, a zwiedzanie zostawiamy na cieplejsze dni. W trakcie tego wyjazdu w ciągu dnia pochodziliśmy trochę po centrum, ale co jakiś czas zmuszeni byliśmy wejść gdzieś do środka, żeby się ogrzać. W międzyczasie zjedliśmy i odwiedziliśmy kilka H&M-ów.:)

Skeppsholmen
Widok na Sztokholm z tarasu widokowego przy restauracji Gondolen.




Stare Miasto wieczorową porą



Wieczorem graliśmy w Puerto Rico oraz nową, genialną moim zdaniem K-2. Nazwa pochodzi od słynnego ośmiotysięcznika, a głównym założeniem gry jest dojście na sam szczyt K-2. Bardzo przypadła też do gustu Juce, który swój każdy ruch przeżywał co najmniej tak, jakby wspinał się rzeczywiście. :)


Mika z Kubą zrobili nam na kolację pycha tosty z serem, karmelizowaną cebulą i jarmużem. :)

W niedzielę kontynuowaliśmy nasze uliczne spacery, a w międzyczasie odwiedziliśmy przemiłą kawiarnię Garden.






Wszystkie spróbowane przez nas ciasta były bardzo dobre.

Do mieszkania wróciliśmy troszkę wcześniej. Zjedliśmy kolejny smaczny obiad autorstwa Miki (łosoś miodowo-musztardowy z rozmarynem, opiekane ziemniaki i pieczony jarmuż), rozegraliśmy ostatnią partyjkę K-2 i ruszyliśmy na lotnisko. Śnieg sypał bardzo intensywnie, na szczęście nasz lot powrotny odbył się bez zakłóceń i po niecałych trzech godzinach siedzieliśmy już we własnym mieszkaniu. :)

niedziela, 5 stycznia 2014

(Nie)znajomy

Nieco ponad dwa tygodnie temu po wylądowaniu na warszawskim Okęciu i odebraniu walizek mieliśmy ciekawą sytuację. Kierując się w stronę wyjścia zauważyłam chłopaka nieśmiało mówiącego polskie ''cześć'' w naszym kierunku. Sęk w tym, że owa osoba w ogóle nie patrzyła się na mnie, a na Jukkę. Nie wiedząc o co chodzi zatrzymaliśmy się oboje lekko zmieszani. Dopiero po chwili Jukka przypomniał sobie, że (nie)znajomym jest Michał – Polak robiący w Finlandii doktorat z chemii i pracujący zaledwie kilka budynków od Jukki. Chłopaki poznali się na zeszłorocznym wyjeździe pracowniczym do Tallina. W trakcie wspólnej podróży Jukka heroicznie próbował komunikować się z Pawłem po polsku, dzięki czemu został przez niego łatwo zapamiętany. :)
Jak łatwo się domyślić, po powrocie do Finlandii umówiliśmy się na piwo. Miejscem naszego spotkania był William K. Michał okazał się być bardzo sympatyczną i fajną osobą, aż szkoda, że nie znaliśmy się wcześniej. :)

Atmosfera w lokalu była gorąca, a oczy większości gości wpatrzone były w telewizor. W transmisji na żywo ze szwedzkiego Malmö Finlandia właśnie wygrywała ze Szwecją walkę o złoty medal w mistrzostwach świata w hokeju na lodzie do lat dwudziestu. Nawet Jukkę w pewnym momencie mecz pochłonął bardziej niż nasze rozmowy. I to był znak, że czas wracać do domu. Jednak mając na względzie fakt, że hokej to w Finlandii świętość, okazałam zrozumienie. :)
Jukka pije piwo o wymownej nazwie ,, Old engine oil''. Piwo Michała też miało ciekawe określenie, ale nie pamiętam już jakie.

sobota, 4 stycznia 2014

Puerto Rico jest nasze!

Sobotni wieczór mieliśmy pierwotnie przeznaczyć na nadrabianie zaległości serialowych (dużo się tego nazbierało!), ale nieoczekiwanie zadzwonił Jaska z propozycją spotkania się i pogrania w gry planszowe. Nie wiem czy wspominałam, ale w Finlandii ta rozrywka jest bardzo popularna. Na samym początku krzywiłam się i niechętnie w niej uczestniczyłam (można powiedzieć, że prawie wcale). Dziwnym wydawało mi się spotykanie z kimś dla samego pogrania. Z czasem jednak zmieniłam front i przeszłam na stronę wroga. Teraz bardzo chętnie uczestniczę w tego typu rozrywkach, a nawet nie mogę doczekać się kolejnych. :D
Tego wieczoru najpierw mieliśmy partyjkę mojej ukochanej gry Puerto Rico (wreszcie byłam lepsza od Jukki, yeaah). Ponieważ graliśmy w pięć osób, zajęło nam to ponad dwie godziny. Na drugi ogień poszło dopiero co zakupione przez Jaskę TOBAGO. Dla mnie, Jukki i Eero była to nowa gra, niezbędne więc było wytłumaczenie nam jej reguł. Te okazały się być jednak dość skomplikowane. W dodatku tłumaczone były szybko i po fińsku, przez co w pewnym momencie straciłam całkiem wątek i byłam zmuszona się poddać. :) Byłam za to w Jukki drużynie i bacznie obserwowałam przebieg gry. Wydawała się być intrygująca, ale Puerto Rico i tak jest górą!

Czas na Tobago.  Podczas partyjki Puerto Rico byłam tak pochłonięta obmyślaniem taktyki, że zapomniałam uwiecznić  grę na zdjęciu. :)